Przejdź do głównej zawartości

0 Wyniki

Przykro nam ale nie mogliśmy znaleźć żadnych wydarzeń

Więcej o Aälma Dili

Aälma Dili … tę dziwnie egzotyczną jak na Francuzów nazwę zespołu najlepiej tłumaczy się jako „dusza szaleńca”. Pochodzą z paryskich przedmieść, ale inspiracji do swojej muzyki szukają przede wszystkim u europejskich nomadów z południowej Europy. W paryskich klubach, które są ich naturalnym środowiskiem koncertowym są niezwykle egzotycznym zjawiskiem, które uświadamia jak przeciętny europejczyk mało wie o muzycznym dziedzictwie tak bogatego kulturowo kraju, jakim była Jugosławia. Po raz kolejny okazuje się jak słabo znamy coś, co jest tak blisko.
Od wydania ostatniej płyty na scenie zjawiają się zwykle strojach kowbojskich w stylu vintage. Ich twarze są poważne, na szczęście repertuar wcale. Swoją muzykę sami określają najczęściej jako „bałkański western”. Kwartet muzyków Aälma Dili wnosi na scenę energię całej orkiestry.

O ile pierwszy album zespołu „Familia” z 2013 roku, podobnie jak „Fush-fush” z 2015 r łatwo można było sklasyfikować jako gatunek Balkan Power Music z potężnym wpływem Gorana Bregovića, którego muzykę zachodni odbiorca poznał głównie dzięki filmom Kusturicy. O tyle wraz z ostatnim albumem krąg inspiracji istotnie się poszerzył.



„Pour une poignée de dinars” z 2017 r. jest parafrazą klasycznego spaghetti westernu Sergio Leone z 1964 roku, „A Fistful Of Dollars”. Filmu, w którym Clint Eastwood pojawia się się jako wyrzutek w meksykańskim mieście San Miguel, prawie zapomnianym przez Boga i ludzi miejscu na mapie. Jest częstym nieporozumieniem, że western z definicji ma składać się z pojedynków rewolwerowych albo na gołe pięści. Nie, western składa się głównie z napięcia między miastem, a pustynią poza tym miastem.

Kiedy myślisz o „dolarowej trylogii” Sergio Leone, prawie automatycznie kojarzysz ją z muzyką Ennio Morricone i brzmieniem harmonijki ustnej, która jest typowa dla ścieżki dźwiękowej „For For Few Dollars”. Ten sam instrument usłyszysz u Aälma Dili. Podobnie jak chóry mandolinowe, skrzypcowe i chórki. A jednak nie od razu pomyślisz o pustynnym krajobrazie podczas słuchania tego albumu, ale raczej o szalonych, surrealistycznych sytuacjach, które znamy z filmów Emira Kusturicy (Underground, Czarny Kot, Biały Kot).



Aälma Dili zabiera nas w nieoczywistą podróż przez rubieże południowej i wschodniej Europy, gdzie pojawiają się niczym obcy przybysze na własnym kontynencie. Szukają napięcia między kosmopolitycznym charakterem ich rodzinnego Paryża, a wiejskimi dźwiękami Bałkanów. W ten sposób właśnie powstała płyta „Pour une poignée de dinars”, która jest niczym ścieżka dźwiękową fikcyjnego współczesnego południowo-europejskiego westernu.